Przełom października i listpada potrafi zaskoczyć pogodowo, i to ze skrajności w skrajność. Miałem to szczęście, że trafiłem na dobrą aurę. Było kilka słonecznych, ciepłych dni, zwłaszcza pierwszy listopada okazał się wyśmienity, więc rano spakowałem aparat i trochę sprzętu do detailngu w kufry “siedemset trójki” i ruszyłem przed siebie. Miałem za sobą już kilka dni jazdy Zontesem, i wzbudził on we mnie wrażenie monumentalnej potęgi, i nie chodzi o to, że proporcjonalnie jest duży przy moim wzroscie 172 centymetrów, a po prostu jest duży. Jego ogromny rozmiar, skojarzył mi się z blokami granitu, wydobywanymi w kopalniach, w okolicach Strzegomia na Dolnym Śląsku. Skoro jest myśl, jest impuls, nie ma co z tym walczyć, trzeba tam pojechać. Sam dojazd z Wałbrzycha to przyjemność, więc wybrałem drogę na około, bo i po co najkrótszą obierać, skoro trzeba silnik na spokojnie docierać.
Pierwsze wrażenie: Potęga i stabilność Twoja niech będzie sławiona.
Zontes 703F od samego początku pokazuje to, jaki jest, bez udawania. Stajesz obok niego i widzisz, że to kawał maszyny, z aspiracjami do bycia doskonałym i wszechstronnym motocyklem, niemalże jak Van Damme w “Uniwersalnym Żołnierzu”. Wyposażony jest w cyfrowe nowinki, bajeranckie oświetlenie, gmole, regulowane zawieszenie i zestaw kufrów, a do tego 22 litrowy zbiornik paliwa. Tak ubrany aż krzyczy, że jest prawdziwym ADV-em! Zontesa 703F można wybrać z 21” kołem dla pełni szczęścia na szutrowych drogach. Do mnie dotarł na dziewiętnastce z przodu. Im więcej, tym lepiej, ale też ciężej. Wszystkie te dodatki, sprawiają, że motocykl zatankowany pod korek waży 244 kg, według strony importera. Dużo? Jak porównamy to ze 140 kilogramami, to tak, jest dużo. Ja porównuję go z moim osobistym Moto Guzzi V85TT Travel, który jest lżejszy o 2kg przy zatankowaniu w 90% zbiornika o pojemności 23 litrów, ale nie ma w wyposażeniu gmoli. Werdykt? Remis, waga w normie. (Suplement wieści z tabelek: Suzuki SV7GX - 211 kg. Tracer 7 GT - 212 kg. Honda XL 750 Transalp 210 kg, ale bez gmoli, stelaży i kufrów, halogenów, osłony silnika, handbarów… Ciekawe ile by ważył po zrównaniu z Zontesem.)
Zaskakujące dla mnie nie było, że ćwierćtonowy motocykl z dużym zbiornikiem paliwa, który zdecydowanie podnosi środek ciężkości, prowadzi się tak dobrze, tak lekko. O ile na postoju, z krótkimi nogami cofanie może wymagać siły w łydkach i udach oraz większej koncentracji, aby czuć co się dzieje z motocyklem, o tyle jazda czy powolne manewrowanie jest czystą i przewidywalną radością. Było stabilnie, bez nerwowych ruchów, nawet z kompletem kufrów i przy mocnym wietrze szedł równo. Jeździłem z szybą w dolnym położeniu, może na maksa w górze robiła by za żagiel i wprowadzała jekieś telepanie kierownicą. Nie wiem, nie będę gdybał.
Trzy cylindry, dwa oblicza, jedno wielkie: “Oooo, Paaanie!!!”
Najciekawszym punktem programu jest silnik. Mówisz trzy cylindry - myślisz Yamaha albo Triumph, bo to oni nas przyzwyczaili, że są w te klocki najlepsi. Tym czasem Zontes, który przed pokazaniem serii 703, znany był głównie ze stodwudziestekpiątek, zrobił to w swoim debiucie. Będę szczery, wcześniej też tego nie doświadczyłem. To był i mój debiut, na który czekałem kilka miesięcy, a gdy dotarł do mnie motocykl, musiałem uzbroić się w cierpliwość na kilkaset kolejnych kilometrów. Systemowo silnik jest zblokowany przez pierwsze 1000 kilometrów, co podcina skrzydła emocji, zwłaszcza gdy dotrzesz do limitu obrotów. Silnik wtedy szarpie jak opętany, co jest nieprzyjemne. Nieprzyjemna jest wtedy cała jazda, taka miałka, nudna. Nie ma w tym emocji na jakie liczyłem. Jednak gdy tylko ujżałem na wyświetlaczu magiczną liczbę “1000 km”, magia zaczęła się dziać! Bestia niczym trzygłowa Hydra, każdy cylinder z osobna nie robi wrażenia, ale wspólnie budzą respekt. Od dołu idzie, nie za szybko, nie za gwałtownie ale równo, średni zakres zaczyna powodować wyraźnie pobudzone bicia serca, a góra… góra, górnolotnie mówiąc daje odlot! Tak, tak ja go czułem. Koni więcej niż w moim wspomnianym Guzzi, niutów mniej, ale to zupełnie inna liga. Charakterystyka silnika, długie biegi powodują, że 80-120km/h robisz na trójce i masz frajdę z wyprzedzania samochdów. Chce się tak robić. Byłem tego świadom, że to nie mój styl jazdy, nie te emocje, których szukam, a mimo to, bawiłem się świetnie! Zontes 703F zrobił mi w głowie zamieszanie, i udowodnił, że podobne dane na papierze, nie mają nic wspólnego z totalnie odmienną rzeczywistością.
“Od dołu idzie, nie za szybko, nie za gwałtownie ale równo, średni zakres zaczyna powodować wyraźnie pobudzone bicia serca, a góra… góra, górnolotnie mówiąc daje odlot!”
Dwa plus dwa, to nie zawsze cztery. Serio?
Podobno dwa plus dwa, może dac inny wynik niż cztery. Nie znam się na matematyce, ale jeśli mam pobawić się w stawianie takiej tezy i wskazanie dowodów poparcia jej, to wezmę jako przykład Zontesa. Gdy dodamy w pełni regulowane zawieszenie Marzocchi, wideorejestratory z przodu i z tyłu, światła przeciwmgłowe z doświetlaniem zakrętów, osłonę silnika, komplet kufrów, quickshifter (działający w górę), grzane manetki, hamulce J.Juan i opony Michelin Anakee Adventure, daje nam to sumę równą dużo pieniędzy. Jednak jest inaczej, bo daje to sumę równą średnio dużo pieniędzy, zachaczającą o średnio mało - czyli 37.999 zł. Wszystko jest relatywne rzecz jasna. Są też dowody, że niby ma dużo elektroniki, a wcale nie jest jej aż tak dużo. Cyfrowy, kolorwy, regulowany na wysokość wyświetlacz z trybami wizualnej prezentacji licznika, możliwość połaczenia telefonu, czujniki ciśnienia… a jednak jest jej jakoś mało. Brakuje intuicyjności w tym wszystkim. telefon próbowałem połączyć, ale się poddałem. Może z instrukcją obsługi poszło by szybciej. Na usprawiedliwienie Zontesa podam, że w Guźcu (tak nazwyam Moto Guzzi V85TT), musiałem skorzystać z instrukcji, aby się sparował telefon z motocyklem. Brakuje mi też tempomatu, do którego przywykłem i zauważalnej róznicy działania trybów/map silnika. Rzeczy do dopieszczenia, i wypuszczenia w wersji po facelifcie. Jak będzie, to czas pokaże, bo podobno ma być ride by wire w modelu na rok 2027, o czym mówiono na salonie EICMA 2025. Summa summarum podliczając to równanie (2+2=5)+(2+2=3)/2=4 Wyszło na moje. Rachuj, rachuj, wszystko na ch… nic.
Co z wyposażenia mi siadło:
- Oświetlenie LED: Snop światła jest szeroki i jasny, świetnie doświetlając pobocza wraz z włączonymi halogenami.
- Aerodynamika: Połączenie wysokiej, elektrycznie sterowanej szyby i deflektorów tworzy świetną osłonę jak magiczne zaklęcie z Harrego Potera, co przy 8-stopniowej temperaturze i padającym deszczu przetesotowałem.
- Wideorejestratory: Do posiadania ich w aucie się przyzwyczaiłem, więc tu odbieram je jako spory plus, dający spokój ducha.
- Regulowane manetki Mam krótkie palce, więc lubię ten dodatek, a wciąż często tego nie ma w standardzie.
- Regulowany na wysokość wyświetlacz To dopiero checa, 703 ma pokrętło regulacji położenia wyświetlacza!
Stylistyka, sprawą upodobań.
Jaki koń jest, widzi każdy. Po swojemu widzi. Zontes ma trochę kosmicznego statku wygląd, przez to rozbudowane, przednie oświetlenie. Tylna lampa przywodzi na myśl mi kask Lorda Vadera. Kolor czarny ze złotymi dodatkami jest elegancki i zadziorny. Chciałem do zdjęć niebieską wersję z pomarańczowymi dodatkami, bo tak mi trochę KTM-owo wygląda. Przyszedł jednak czarny, bo pewnie czarny się dobrze/najlepiej sprzedaje, takie mam wnioski patrząc na to, co jeździ po drogach. To nie “eightisy”, by było pstrokato, teraz jest monochromatycznie. Nuuudaaa! PS. Chciałem mieć Moto Guzzi z czerwoną ramą, malowanego na biało-żóty kolor, mam też złoto-czarnego. Siedząc na Zontesie, mając przed sobą jego zbiornik paliwa, trzymając szeroką kierownicę widzę dobry design. Deflektory, które wieczorem podświetlane tworzą fajny klimat, to smaczki jakie lubię. To co najbardziej mi się nie podoba, to przednie kierunkowskazy.
Jak mi się nim jeździło i czy było miło?
Miło, czy niemiło dobrze było. Jak wspomniałem charakter trzech cylindrów to nie mój świat. Lubię siermiężność V-ki w Guzzi, moc z dołu, krótkie biegi, które powodują, że trzeba dość dużo działać. Doceniam jednak to, jak elastyczny jest trzycylindrowy silnik i ile ma siły, by napędzać tego kolosa plus moje 85kg, i jakieś 10kg szpeju w kufrach. Byłem bardzo ciekaw prowadzenia, ponieważ 703 F wychodzi fabrycznie na takich samych oponach jak V85TT (Michelin Anakee Adventure), do tego miałem wersję 19/17 cali, czyli też jak w moim włoskim, stylowym turystyku. Dużo podobieństw, inne światy. Dla mnie Zontes jest dużo precyzyjniejszy i stabilniejszy przy wietrznej pogodzie. Może powodem tego jest, że ma jeszcze większy rozstaw osi 1550 mm vs 1530 mm. Dla porównania obecny model Yamaha Tracer 9GT ma 1530 mm. Dlatego już wspominałem, że Zontes to kolos. 830mm wysokość kanapy (850mm w wersji z 21” kołem), to dla mnie taki maks, mam jeszcze jak się podperzeć na palcach, więc było ok. Wracając do jazdy, nie ma co się rozpisywać. Prosiłem o to, by został u mnie dłużej, bo zamiast robić mu zdjęcia jeździłem nim, a przecież to nie mój styl! Ehhh… logika, gdy emocje rządzą, idzie na dalszy plan. Mimo, że kusiło, to nie regulowałem zawieszenia, był na fabrycznym ustawieniu. To do czego trzeba się przyzwyczaić, to nurkowanie przedniego zawiasu przy hamowaniu, ale dla mnie to norma w Transalpie z 1996 roku i trochę norma w Guzzi, chociaż tam przód mam ustawiony sztywniej. Więcej grzechów nie pamiętam, bo i nie zaznałem szybkiej jazdy szutrami czy innymi dziurami, nierównościami. Krążą info o dziwnej pracy hamulca - ja się przyzwyczaiłem. Coco Jumbo i do przodu. Przychodzi po pewnym dystansie pamięć mięśniowa i już nie włączałem długich, tym niefortunnie ustawionym dynksem vel przełącznikiem, co to też na niego biadoliło trochę osób, przepraszam zwracało uwagę. Czyli jednak miło się mi nim jeździło, jeśli można tak powiedzieć o wyzwalaniu endorfiny, dopaminy i innych hormonów szczęścia. Aaaa… o kanapie nic nie mówiłem, w sensie komfortu, bo ani zła, ani dobra. Mam swój wysoki standard i do tej z Guźca, czy customowej kanapy w Alpace (Transalpie) nic nie dorównało póki co. Narzekać nie lubię, więc nie będę wymyślał.
Resume, chociaż po chińsku to raczej 概括 (Gàikuò).
Zontes 703 F jest duży, dynamiczny, solidnie wyposażony, dobrze wyceniony, ma trochę rzeczy do poprawy ale i z takimi “przywarami” da się żyć, i to całkiem przyjemnie. Jakbym miał kupić coś w budżecie, bliskim mojego V85TT, który był 4 letnim, używanym motocyklem w dniu zakupu, z przebiegiem 20 tyś km, miałbym zagwozdkę. Nowy, to nowy i daje to inne uczucia. Tak, jest to chiński motocykl, za co go nie chwalę, ani nie ganię. Dziś ilość części z kraju producenta, w danym pojeździe jest zdecydowanie podobna wszędzie. Silniki bywają globalne, na przykład Voge coś produkuje dla BMW, CF robi coś dla KTM i daje to też innym producentom. W Indiach produkuje się mniejsze Triumphy czy 125 Yamahy, itd., itp. etc. Bosch daje ABS i elektronikę, Marzocchi zawieszenia, Michelin opony, Brembo hamulce. Więc pochodzeni ma znaczenie w głowie, w budowaniu prestiżu i ewentualnej jakości wykonania, ale ta raczej może być wynikiem cięć budżetu, a nie miejsca produkcji. Jak będzie albo jak jest, pewnie można poczytać o każdej marce, na ich forach, grupach dyskusyjnych i znaleźć opinie od lewaków do skrajnej prawicy. Jak szukasz wygodnego turystyka i nawet nie rozważasz chińczyka, warto przetestować Zontesa 703 F, choćby po to, żeby wyrobić sobie opinię czy faktycznie “japończyki” albo “europejczyki” są nadal tak bardzo do przodu.
Po wszelkie dane techniczne, zapraszam na stronę ZontesPolska.pl.